Programista jest jak pisarz.

Myślałem już o tym, już wcześniej. Natomiast dopiero cytat przeczytany ostatnio w jednej z książek Stephena Kinga dotknął mnie tak mocno, że zrozumiałem jak bardzo jesteśmy do siebie podobni.

Tylko… nie wiem… no… siedzenie i klepanie w klawisze jakoś przestaje cię bawić. Tracisz ostrość widzenia. Nie kręci ci się w głowie z radości, kiedy opowiadasz tę historię sam sobie.
A potem przychodzi najgorsze: pojawia się nowy pomysł, czyściuteńki, świeżutki i lśniący, jak z jakiegoś salonu pomysłów. Żadnej rysy, żadnego, choćby najmniejszego zadrapania. I niespieprzony przez ciebie… przynajmniej na razie…

Co ciekawe wypowiada je sam Stephen King, jako bohater książki i jako jej twórca. Chcecie dowiedzieć się jak to możliwe? Zachęcam do lektury cyklu “Mroczna wieża”, zaczynając oczywiście od tomu “Roland”.

Wracając do tematu… Tacy ludzie jak programiści, pisarze, malarze (może już troszkę mniej) mają świetną pracę, którą mogą wykonywać zarówno w pracy jak i w domu, do jej wykonywania nie potrzebne są żadne drogie i skomplikowane (dla nich) narzędzia. Tak na prawdę zarabiają, wymyślając historie. Pisarz wymyśla opowiadanie i zapisuje je w swoim edytorze tekstowym, malarz wymyśla historie i uwiecznia ją na płótnie, programista wymyśla historie i za pomocą linijek kodu sprawia, że ta historia ożywa, tak właśnie jest zaczyna ona żyć własnym życiem. Mało tego historia może opowiedzieć się na kilka różnych sposobów w zależności od tego co zrobi użytkownik. Tutaj wchodzimy już w trochę inną ścieżkę, mianowicie tworzenie gier komputerowych, ale nawet pisząc prosty program robiący notatki, wymyślamy jakieś historie.

  1. Użytkownik kliknie w przycisk nowa notatka, wtedy pojawi się nowa strona umożliwiająca tworzenie notatek.
  2. Data wykonania zadania jest starsza niż data teraźniejsza, notatka zmieni kolor na czerwony.

Przedstawiłem tu szczegółowy zapis naszych pomysłów (tak zwane user stories), ale przypomnijcie sobie, kiedy ostatnio wpadliście na genialny pomysł zrobienia jakiegoś programu i opowiadaliście o tym komuś. U mnie przeważnie wygląda to tak, że siedzimy w pubie po drugim albo trzecim piwie i wtedy zaczynają się opowieści o tym jakie to wspaniałe pomysły wpadły nam do głowy przez ostatni miesiąc…

Stary i wtedy wpadłem na ten genialny pomysł… Pomyśl tylko, program będzie łączył OneNote, z zadaniami w Outlooku. Dodatkowo kiedy użytkownik stworzy nowe zadanie na całym ekranie pojawią się fajerwerki. Będzie mógł dostawać przypomnienia na telefon o zbliżającym się zadaniu, a po wykonaniu zadania w głośnikach będzie słyszeć “We Are The Champions”, to pomysł na grube miliony.

Zaczynamy opisywać główne wątki naszej aplikacji, to na czym będziemy bazować pisząc tak zwane zapychacze…

O genialnych pomysłach programistów pisał już Maciej Aniserowicz na swoim blogu. Jeśli potraktujemy program jak książkę to tak właśnie jest, to tak właśnie jest, że niektóre zaczynamy z wielkim zapałem, po czym porzucamy, bo projekt stał się nudny albo za dużo już nabroiliśmy i nie wiemy jak z tego wyjść. Ewentualnie wpadł nam nowy pomysł, stwierdziliśmy, że jest lepszy od ostatniego, a tak na prawdę po prostu przeraża nas ogrom ostatniego przedsięwzięcia…

Zarówno pisarz jak i programista zarabiają wymyślając bajki, obaj mogą pobawić się w boga tworząc coś z niczego i wydaje mi się, że to najwspanialsza część tej pracy. Wspaniałe uczucie, kiedy na ekranie monitora zaczyna się pojawiać coś co sam sobie wymyśliłeś i inne osoby mogą to zobaczyć. Przeważnie działa tak jak mu kazałeś, zdarzają się natomiast momenty kiedy się przeciw tobie buntuje i robi coś po swojemu… wiesz jednak, że to tylko dlatego, że ty coś źle zrobiłeś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.